piątek, 26 czerwca 2009

wrocławiaNIN w CIĄGU dalszym

żeby się nie powtarzać, ale też coś jeszcze szrajbnąć na ten temat, to powiem * napiszę krótko. koncercik rewelacja. spontan ogromny, ale w sumie wszystko zagrało, jak trzeba. w sumie założenie, trent rozdaje płyty za darmo, to chociaż pójdę i mu zapłacę za koncert, zupełnie niepotrzebne się okazało. bo po koncercie mam ochotę go jeszcze bardziej dosponsorować, czytaj zakupić płytę. a na następny koncert, jeśli jednak takowy się jeszcze nadarzy, pójde mimo to - a może raczej: tym bardziej. także tego.
[;

w końcu znalazłem mieszkanie. nie wiem tylko jeszcze na jak długo, ale miejmy nadzieję, że na dłużej niż to gwarantowane. w każdym razie, zmuszonym będąc, ale też i ciekawością zmian i nowych doświadczeń powodowany, wyprowadzam się z trzebni. a zmieniam klimaty... znów na całkiem niemalże inne. tym razem, w dodatku, jeśli chodzi o kwestie geolokalizacyjne również. więcej o tym potem może. wielkie jednak uff. od razu człowiek spokojniejszy, gdy ma pewność, że będzie miał gdzie się w lipcu wynieść. no i koniec wreszcie tego żmudnego i jednak kosztownego szukania. bo na telefon to też już ładny ja majątek straciłem.

eiger i piękne krawądkowe wyjścia. mimo iż to tylko panel, to i ciąg i piękny kawał wspinu. się postarali. naprawdę jest co robić teraz na eigerze. wracam w deszczu, burzy, na domiar złego bez świateł i bez
muzy. mimo to, żem usatysfakcjonowany.

a w weekend weselicho. solidne weselicho, bo z poprawinami. rety, ciężko będzie. i bynajmniej nie kaca mam na myśli, choć to może i po części też. ale egzamin z wtsu, ktory już przecież tak blisko, tak niebawem. jutro masa i slajdowisko w wkw, nie wiem co wybiorę. i czy cokolwiek. tak niewiele czasu. a wyprawa... ona też, tuż tuż...

0 komentarze:

Prześlij komentarz