wszystko się zmienia w zawrotnym tempie. to co dziś niemal pewne jutro staje się dawnymi planami. czy zatem wobec tak zmiennych okoliczności warto cokolwiek i kiedykolwiek planować? myślę, że warto. do wszystkiego jednak podchodzę z ustawicznym już dystansem i powątpiewaniem. stąd może życie mnie już przestało negatywnie zaskakiwać, a czasem nawet i udaje się mu zaskoczyć mnie całkiem pozytywnie. tak jak, po części, dziś. po części jednak tylko, po części.
termin wyprawy stanął pod wielkim znakiem zapytania a uczestnictwo w niej niektórych planowanych dotąd uczestników pod jeszcze większym... lipiec czy sierpień. oto jest pytanie. chciałbym żeby pojechał i wojtas i łukasz. co z tego będzie, czas pokaże.
plany o sponsoringu przez firmę crosso odkładam na daleką przyszłość. hueh. tymczasem, skupiam się na... jak to się zwykło nazywać w kręgach akademickich... a tak, sesji. jest dopiero północ dwadzieścia, mam więc czas.
jutro egzamin. weselicho jednak bez poprawin. a przynajmniej bez naszego, znaczy mojego i izabelki, w nich udziału. są rzeczy ważniejsze. rzeczy których tak się boimy, że chociaż byśmy się ich nie wiem jak bardzo spodziewali, to gdy nas zastają, zaskakują i tak. mam nadzieję, że będzie dobrze. co by nie było. inne poważne rozmowy odkładam więc na później. bo ważne ważniejszemu nie równe.
znalazłem mieszkanie. teraz poszukuję transportu. wyjątkowo, transportu samochodowego. potrzebuję takowy do przeprowadzki, na przyszłą niedzielę bądź tego dnia okolice. czy jest zatem na sali kierowca? najlepiej jeszcze dysponujący autem. zgłoszenia chętnych prosimy kierować na adres itymożeszzrobićdobryuczynekdlazdyba / łamane przez / nielicznajegowdzięczność / wszakbezinteresownapomoctopodstawawdzisiejszymświecie. dziękuję za uwagę. czytał janusz szydłowski.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz