wtorek, 19 maja 2009

oswajam nienormalności

się działo od zeszłej notki. ale chyba spasuję, bo nie nadrobię już tego. ogólnie to się pracowało, się kursowało wro-ole, ole-wro, się po muzeach grasowało. i nawet - się wspinało. po dwumiesięcznej przerwie wielki return. niezwykle to miłe uczucie dla mnie, naprawdę, wierzcie mi lub nie. ja sam zresztą, nie spodziewałem się że aż tak miłe i tak niezmiennie satysfakcjonujące ono będzie. wspinanie naturalnie, wspinanie.

w pracy jak to w pracy. motywacja dobra, więc dobrze się pracowało. a dobra, bo wiadomo. wszak nie od dziś, że najlepszą motywacją jest po prostu brak alternatyw. ogólnie jednak pro. i z dnia na dzień nawet coraz lepiej, kwestia wprawy chyba.
w ciemnej, czarnej, czy nawet murzyńskiej za to z projektem i vogle ze wszystkim. ale to nic. dam radę. kwestie priorytetów jednak nadal w sferze dylematów u mnie.
przekonałem się też do kremów do rąk. a myślałem, że nie nastąpi to nigdy. hahah.

poza tym nadal instruktorzę i rozpracowuję. a wszystko to bardzo... dziwne? nawet nie dziwne. choć fakt też, że nie-normalne. bo skoro nikogo to nie dziwi. przynajmniej mnie nie. a inni, nawet jeśli tylko sprawiają wrażenie, że ich nie, to pozoranci w takim razie i interesanci. i to im głupio być będzie, jest czy powinno. w to jednak nie wnikam. mam nadzieję tylko, że nie będę tego żałował. bo działam akurat wyłącznie intuicyjnie w tym przypadku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz