środa. buszuję w muzyce. inspiracją do tego stała się płytka crash course, która wreszcie dotarła. po prawie miesięcznym czekaniu, ale to nic. chłopaki z marillionu, a właściwie ekipa odpowiedzialna za promo, dotrzymuje słowa. i to się chwali. nie mogąc się powstrzymać, zasysam hamadę. a już pojutrze jej polska premiera, premiera po cenie polskiej, znaczy się. więc może nawet wybiorę się do sklepu muzycznego. tak dawno nie kupiłem srebrnego krążka, ach. a dla npm z pewnością warto. przypadkiem natrafiłem też na taki 'teledysk'. obraz stworzony amatorską kamerą przez jakiegoś Rumuna, zdaje się. bardzo mi przypadł do gustu. prawdopodobnie również dlatego, że zobrazował on akurat jeden z najbardziej lubianych przeze mnie utworów Nils'a Petter'a Molvaer'a, Tloen. a zatem. panie i panowie, przed państwem... pierwsza odsłona muzyczna na tym blogu.
PS podejmowałem już wcześniej próby zainstalowania gadżetu, który by pokazywał na blogu ostatnio słuchane przeze mnie utwory na last.fm, niestety wszystkie daremne. stąd, gdyby ktoś jeszcze z tu obecnych nie znał mojego adresu do konta na laście, serwuję go TUTAJ. chętnie też dowiem się i być może w dalszej kolejności, posłucham, czego Wy, Drodzy Moi Czytelnicy, słuchacie. a zatem... niekonwencjonalnie zakańczając ten post napiszę... do usłyszenia! ;]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz