znów piszę długie notki. miejmy nadzieję, że nie zbyt długie. ale wynik to po części i tego, że jeden post zawiera notki z kilku dni. nie zamierzam się jednak usprawiedliwiać. bo chyba jeśli już przed kimś, to przed sobą winienem. niemniej jednak, chętnie przeczytam czasem jakieś 'komentarze'. a zatem zachęcam, zachęcam... do komentowania raz jeszcze.
dziś wieczorem, wracając do wro, spotkałem prawież pod bramą swą stanisława stembalskiego. człowiek to znany pewnie w środowisku bardzo dobrze. mnie jak dotąd, co może nawet dziwić, był nie. lub niezbyt. porozmawialiśmy chwilę, wymieniliśmy dane kontaktowe. co z tej znajomości wyniknie jednak nie wiem. napisałem na razie maila. podobnie jak on jednak, nie uważam się za fanatyka, a co najwyżej za fana. granica jednak pewnie jest wąska. a zatem, podchodzę do tego wszystkiego dość ostrożnie. trochę też pewnie brakuje chęci i sił na to wszystko, ale czasem już tak bywa. na razie, rozmowa stała się przyczynkiem do zarwania nocy i surfowania po sieci drążąc problematykę. a i taki, między innymi, ciekawy artykuł znalazłem w sieci... zatytułować go równie dobrze, myślę, można by - choć jednak w sposób bardziej pesymistyczny a mniej waleczny, czyli w klimatach bliższych nastrojowi, jaki mi ostatnio osobiście towarzyszy - 'mentalności nie zmienisz'. tu link do strony z artykułem. bo to miło - usłyszeć, przeczytać, na własne oczy zobaczyć, że ktoś inny widzi podobnie jak ty. wtedy jakby nowe siły wstępują w ciebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
jak to było? dwie gwiazdki jak nic nie rozumiem z posta? **
OdpowiedzUsuńprzeczytałam artykuł. dopiero. i już więcej rozumiem. przyznaję się.
OdpowiedzUsuń