piątek, 8 maja 2009

dzisiaj pieszo

środę kończę kolacją. kolacją wszak to nietypową, bo przygotowaną nie przeze mnie samego i nie zjedzonej w samotności, jak to zwykle bywa, lecz uskuteczniam tę formę strawy w szerszym gronie, będąc ugoszczon w domu dostojnych wczasowiczów. i się 'nowa pani domu' postarała, muszę przyznać. no dobrze, może jeszcze nie 'nowa', bo to chyba za dużo powiedziane, ale przynajmniej tymczasowa, to na pewno. bo egzamin zdany na pięć. naprawdę wielki rispekt i dziękówa. za inicjatywę, za chęci. pomysł to mega zacny.

czwartek. hę... mało brakowało a poszedłbym jeszcze na wykład do leksy. tegoż jednak uczynku żem nie popełnił. widać, zabrakło kindersztuby, zabrakło...

kobieta-gestapo natomiast, kobieta-samowystarczalna, czy jak by ją jeszcze nie zwano, ma swoje zasady. to trzeba jej oddać. mówi zawsze dużo, zawsze na temat i czasem tylko... za długo. ale ja jej to wybaczam. przynajmniej na razie, stwierdzam, do końca też chyba nie wiedząc dlaczego, że bardzo ją lubię. poza tym, uroczo, na wuteesie oczywiście, i sympatycznie zarazem. wszystko jednak do czasu, wiadomo. a czas ten zbliża się niestety wielkimi krokami. terminy trzech z czterech egzaminów są już nam znane.

po głowie, nadal, chodzą mi jednak rogi... z uporem maniaka obczajam zdjęcia, obczajam specyfikacje, wciąż nie mogąc się zdecydować, dokonać wyboru. czy cena to aż tak wysoka, czy tylko zwykły brak zdecydowania. oto jest pytanie.

dziś też jeszcze jedna rzecz ważna. operacja. ważna może nawet nie tak z czysto fizycznego (optycznego) punktu widzenia, jak z pewnością, z tego humanistycznego (kwestia świadomości). zabieg mam nadzieję, że się udał. i komuś, dzięki niemu, wieść się od teraz będzie o niebo lepiej. takie jedyne życzenie moje.

dziś też pieszo. wynik to wczorajszej, wadliwej, logistyki. ale w sumie, nawet warto czasem zmienić perspektywę. człowiek nabiera wtenczas głębszego spojrzenia.

na dobranoc, przegląd filmoteki pani dulskiej. coś może wyskrobiem z tego na jutro. tymczasem, idę spać. choć pora na to i tak już zbyt późna, by móc ją uznać, za odpowiednią.
fakenszit, dlaczego doba nie może mieć 30 h na przykład. z tą przytłaczającą myślą, kładę się spać. jeny, rafał, tylko nie dół, tylko nie dół. to ostatnia rzecz, jaka w tej chwili jest ci potrzebna, i wiesz o tym... zbawienna racjonalizacja pozwala zasnąć. dobranoc zatem państwu, żegna się z państwem, król racjonalizacji rafał pierwszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz