czasami nawet najlepszy dowcip potrafi nie być śmieszny, gdy jest mało adekwatny do sytuacji. dziś mi nie do śmiechu. jak zresztą w ogóle w ostatnim czasie. a jeśli nawet widzieliście na mej twarzy uśmiech ostatnio, to był to prawdopodobnie jeden z tych głupich, który na twarzy pojawić się nie powinien. chociaż generalnie, głupio staram się zwykle nie uśmiechać. muszę też chyba częściej włączać radio/net/tv/prasę poczytywać, celem newsów zgłębiania. bo żem mało na bieżąco ze sprawami niektórymi. a rzecz jedna mnie zmroziła dziś doszczętnie. i to zupełnie nie na żarty. kolejna śmierć w ostatnim czasie, kogoś kogo było mi dane pośrednio poznać, ktogoś, kogo śmierci zupełnie bym się nie spodziewał. wczoraj zginął piotr morawski. człowiek, który w ostatnim czasie począł odgrywać dosyć istotną rolę w moim życiu. żal. [*]
co do świąt zaś, to prośba do wszystkich moich znajomych. nie życzcie mi wesołych. moje wesołe raczej nie będą. i nie planuje by były. dobrze będzie, jeśli będą przeżyte godnie. i tyle mi wystarczy. a godnie znaczy dla mnie: z szacunkiem i ze spokojem. może nawet wystarczyłoby tylko to drugie.
tymczasem, się szwendam. coraz bardziej nabierając pewności, że to co robię jest słuszne. żebym tylko doszedł na metę nie spóźniając się. może zatem lepiej byłoby przyśpieszyć kroku... może jednak nie. wszak wszystko ma swą godzinę. i nic nie dzieje się bez przyczyny. ach
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz