wtorek, 14 kwietnia 2009

hiszpańskie rewelacje

rozmowy nocą owocują niekiedy rewelacyjnymi nie-nowościami.
pamiętaj zawsze, to co wydaje ci się, że dla nikogo nie okaże się już nowością, może znaczyć, że tylko dla ciebie nią już nie jest.
albo też, to co ważne, bądź pewien że powiedziałeś, a niech ci się tylko nie wydaje.
co najmniej pół roku za późno, pół roku zbędnego zupełnie czajenia.
ale tajemnicy dotrzymałem. to tym się mogę przynajmniej szczycić.

poza tym, dzieciństwa błogiego wspomnienia. choć może nie aż tak nieznaczącego jak błogiego. bo pewnie i bardzo znaczącego. pytanie tylko JAK bardzo. ehh. jak-ościówka, nigdy nie dająca spokoju... na pocieszenie pozostaje skonstatować to tylko stwierdzeniem: każdy ma przecież jednak swoją historię. niepowtarzalną i wyjątkową. i to we wszystkich możliwych znaczeniach obu tych słów.

dziwnie bolące gardło do tego. od tygodnia chyba już boli a wciąż tak samo. bez kaszlu i bez jakichkolwiek innych objawów jakiejkolwiek choroby. dziwne. i nawet się wysypiam. chyba pójdę z tym do lekarza. bo nie mija.
no i plan inauguracji sezonu rowerowego przez to się pierdzieli. no bo jak tu ryzykować z bolącym gardłem jazdę rowerkiem do wro? nierozsądne? pewnie tak.

zarządzanie emocjami czy zarządzanie rozsądkiem? które z tych dwóch jest bardziej możliwe i z którym mam(y) do czynienia? takie pytanie z kolei stawiam sobie na dobranoc. i nie zamierzam odpowiadać. ale może ktoś by chciał... a ktoś jeszcze poza mną z pewnością chciałby znać odpowiedź, i to akurat wiem... aaaale. chyba z odpowiedziami dotyczącymi pewnych kwestii trzeba się po prostu wstrzymać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz