sobota, 7 marca 2009

wreszcie nadęta

szybka retrospekcja. hmm. hyy-mmyy. a tak, już pamiętam. to może po kolei. co dziś. dziś wizyta w rowerowym, zdradziecka wizyta (bo nie u pana romana). w sumie całkiem fachowa i sympatyczna obsługa tam (zapamiętać). rower wreszcie poskładany, a ja po pachy smarem urąbany (oj żeby tylko staruszek mi jeszcze trochę pochodził, bo sypie się, oj sypie). jakaś zamuła po drodze, no i zerwa. nie ma to, jak dobrze się zmęczyć. na koniec dnia zakupy w jednym z wrocławskich sklepów wielkopowierzchniowych, którego nazwy jednak nie wypowiem. i - nie, mój bank nie daje mi upustu 1%-go od zakupów, gdy płacę kartą. - przynajmniej o ile mi wiadomo. bo chyba zostałem posądzony o chęć uzyskania rabatu od kwoty 6,24 zł. na koniec zagadałem się jeszcze w kuchni z anią, na tematy ważkie i ważniejsze. ale teraz, idę już spać, bo jutro plan wcześnie wstać.

1 komentarz:

  1. Zasypiasz wcześnie by rano wstać.
    Mnie marcelwiacek i kupawacik nie pozwolili się wyspać, na pohybel obu!

    OdpowiedzUsuń