3,5 h snu to stanowczo za mało. za mało by czuć się komfortowo fizycznie, na ciele. stosunkowo komfortowo natomiast czuję się w takich dniach na umyśle. naprawdę. uwielbiam ten stan, bo chyba psychiki mej bardziej to stan, kiedy jestem już po prostu tak zmęczony, że już wszystko mi... no że tak powiem, nie zależy mi tak bardzo, jak zależy i jak się przejmam, tym wszystkimmm, gdy jestem w dobrej kondycji psycho-fizycznej. zwłaszcza zaś tej fizycznej. i może to pewne upośledzenie psychiczne nawet jest, a może też upośledzony jestem na co dzień, hu nołz. kiedy bowiem jestem skrajnie wyczerpany fizycznie, zauważam u siebie, bardzo często, że wiele spraw wydaje się być po prostu prostszymi, nie absorbującymi tak uwagi (nie wnikając już w to, czy absorbować powinny czy nie). pełen, a jeśli nie pełen, to przynajmniej pełniejszy luz, spokój, dystans... do siebie, do innych, do wszystkiego. ach, jakie to piękne czasem. to jakby być pijanym na trzeźwo. a skoro już o pijaństwie... no i ekonomiczne walory takiego stanu są też. jedno piwo i zasypiam ...na podłodze. hueh.
poza tym, miało być hindurzenie, w efekcie skończyło się na kuchni i wyciąganiu na światyło dzienne schiz wszelkich i wszelakich. ;] co ogólnie zaliczam jako bardzo pozytywną wymianę doświadczeń, poglądów, etc. poza tym jeszcze, mam wrażenie, że nadużywam słów poza i tym, ale mimo to - i po części na potwierdzenie tych słów tu - użyję ich raz jeszcze. poza tym, najlepszego, staruchu, parówo jedna ty.
dbrnc. mi i Wam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przerzuć się na Mary Jane. I kaca nie ma, i słów nigdy nie brakuje.
OdpowiedzUsuńależ ja się właśnie doskonale czuję będąc w takim stanie. chwilowego upośledzenia na psychice xP kac jakby był, ale tylko w swych pozytywnych symptomach, poza tym to nie wynik picia, lecz niewyspania. a i słów mi, chyba nie brakuje. przynajmniej nie bardziej niż jak zwykle. może trochę tytułem postu zmyliłem, no ale skutkiem picia wódki było, bezpośrednim skutkiem, było jedynie niewyspanie. to tak żeby było jasne...
OdpowiedzUsuńrafałowi chyba nigdy słów nie brakuje;)
OdpowiedzUsuńwiem coś o się nie-wy-sy--pia-niu, oj, wiem :]
OdpowiedzUsuńschizy trzeba w słowa ujmować, w sensie gadać o nich, gadać wciąż. mogą wprawdzie pozostawać w głowach naszych, ale jaki wtedy byłby ich sens? kurka, kurka, przecież każda schiza jest ciekawa i jedyna w swoim rodzaju, a opowiadanie o niej to niemalże licytacja. do dzieła więc (czyt. szykuj się ;)
staruchu? hola, hola, wypomnę Ci 'starucha' za kilka miesięcy ;)))