wtorek, 31 marca 2009

statistical package for the social sciences

dziś na sprawdzianie z spss'a przydarzyła mi się chyba najwspanialsza rzecz, jaka mogła mi się przydarzyć. o jakaż była moja radość, gdy pod koniec zajęć, kiedy już powinienem szykować się do zapisania raportu z prawież półtora godzinnej pracy, mój komputer po prostu zwariował. wirus czy że co. nie wnikam. i mówię tu całkowicie bez ironii. raport mój był mizerny. a na zajęcia miałem nie pójść. aż śmiech, jak zbawiennym może być czasem to, co innym razem w głos przeklinamy. no bo kto lubi jak mu się komp wiesza. ja od dziś będę lubił.

kolejny raz też utwierdzam się w przekonaniu, że czasem nie ma sensu myśleć nad rozwiązaniem spraw trudnych czy z pozoru beznadziejnych, a zwłaszcza tych drugich. zwłaszcza też, gdy są one takie wcale nie tylko z pozoru. bo życie samo, prędzej czy później, owe rozwiązania przyniesie i tak. i to w dodatku takie, o których byśmy sobie nawet nie śnili.

3 komentarze:

  1. No tak, ale problem zaliczenia pierwszego sprawdzianu w tym semestrze pozostaje u nas obojga nierozwiązany. Bo chyba TRZEBA go zaliczyć. Więc życie wcale takich genialnych rozwiązań nie niesie. Isn't it?

    OdpowiedzUsuń
  2. skoro już pytasz, czasem niesie. zresztą1, zawsze lepiej mieć chyba samo 3 niż 3 i obok 2. zresztą2, drugi akapit jest już mało związany z pierwszym ;) do zo za tydzień na kole.

    OdpowiedzUsuń
  3. skoro już odpowiadasz akurat zakończyłem echo question które nie wymaga odpowiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń