czwartek, 19 marca 2009

skasowany

nigdy nie miewałem kontuzji. nigdy też nie mówiłem, że nigdy. ale teraz, mogę w końcu sobie na to pozwolić. bo nigdy dotąd. w ciągu pół roku, już po raz drugi, skasowałem sobie ścięgna palca serdecznego. tym razem prawej ręki. pogratulować. ciekawość - nie zawsze wychodzi na zdrowie, stwierdzam. tylko cozzza głupota. żeby na chwytotablicy. achh, panel to jednak zło. ale mój błąd chyba też. hueh. "człowiek uczy się na błędach"... o ironio, dziś rano jeszcze, osobiście broniłem tej tezy. czego tym razem, drugim-już, się więc nauczyłem? człowiek jednak caaałe życie się uczy. obym tylko nie umarł całkiem głupi. a pomyśleć, że jeszcze tydzień temu kazania sulinowi prawiłem. może jednak to, co w skutkach identyczne z konsekwencjami błędu popełnionego, nie zawsze błędem również jest. ale i tak, boli. bardziej niż fizycznie nawet, boli. wiosna już tak blisko, sezon się niebawem rozpocznie, ach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz