piątek, 20 marca 2009

się działo

się działo. i się wydarzyło. wiele. ale tak to już chyba jest, jak się dzień kończy po piątej ej.em. doba długa się wtenczas wydaje. zobaczymy jutro, hueh.
więc krótko. bom too drunk to fuck. a chyba nawet bardziej.
anyway (nie mylić z amway, znaną chyba wszystkim sektą ekonomiczną), dziś było hardo. a nawet bardziej niż hardo. chyba za bardzo. no ale.
to ja może sprawdzę czy w środku jest już pluta? mała wtopa.
potem wielka dysputa, do której nie można dojść ot tak, bo nic przecie nie 'wychodzi' ot tak.
dalej smutek żal i nostalgia. a to wszystko z powodu kontuzjowanej łapy, naturalnie.
wkw. kliśu i babeczki. prezentejszyn i przelewejszyn. to drugie zwłaszcza, cza pamiętać.
na koniec dnia całkiem spontaniczne bansowanko. i do tego w całkiem niespodziewanym towarzystwie. czebnicka się bawi. bezsennie. a tam, pomimo już tego chamskiego techna, dziwne samcze zwyczaje, że aż mnie samemu wstyd. ktoś podpierdolił browar, ktoś inny się pobił, no prawie że wieś. a nawet gorzej. bo z całym szasunkiem jednak do mieszkańców wsi... koniec i afterpary już w domu. a to długie i istotne. dbrnc. a raczej, dzień dobry. heh.
się żyję. się wydarza. się, a chyba raczej, sobie.

3 komentarze:

  1. niektórzy o tej porze się dopiero kładą, a inni już wstają, ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
  2. * To mój ulubiony post. Bo dużo można doczytać między wierszami (jak to się mówi). 5.27 ??? Co Cię podkusiło, żeby tak późno kłaść się spać? ;)

    OdpowiedzUsuń