dobrze jest mieć zasady. dziś przekonałem się o tym raz kolejny. i przypomnijcie mi o tym, gdybym kiedyś zapomniał albo zapomnieć chciał. historia jednak zbyt długa i zbyt mało pasjonująca, by ją tutaj opowiadać.
generalnie biblioteka uniwersytecka to bida z nyndzom, ale i my na wuenesie, wiele jej nie ustępujemy, dziesięć lat za murzynami pod wieloma względami również stojąc.
poza tym, dziś było sprzątanie, trzebnickie sprzątanie (uff, dziś kończy się mój dyżur x]), potem pedałowanie, załatwianie, i w końcu zasłużone wspinanie. na koniec zaś formatowanie, dysku ce, naturalnie że, już w domu, w ole.
godzinę trzecią obserwując na zegarku, myślę że trzeba by pomyśleć o spaniu, póki nie dopadnie mnie żołądka ssanie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz