dziś to był dopiero wyczyn. a wczoraj - ewenement. położyłem się spać o godzinie 22:30. szok, normalnie szok. w związku z tym, wstałem dziś 6:30 i poszedłem pobiegać. wieczorami biega się lepij, stwierdzam. w każdym razie, chyba wolę.
na uczelni - wartko. na kserze - jak zwykle. stach monopolista je(m)ba(na)ny. (jak są jeszcze zielone - bo lubię.) a staszka - no po prostu nie lubię. w konsekwencji czego, jak również i innego (czynnik econo), dziś znów wypisałem papierowy rewers(y) (bo aż dwa).
wieczorem może wpadnie maciek, pohytamy razem sharp end-a.
i na tym może poprzestanę. co by, dla równowagi, dziś było krótko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz