sobota, 14 lutego 2009

w dzień walniętego walę tynki na całego

no i były łyżwy. full wypas gicior. spodobało mi się. tylko coś jest chyba nie tak... nobo. w myśl zasady: żołnierz bez karabina, student bez poprawki, itp, itd... to co to za łyżwy bez zaliczenia nawet jednej gleby? chyba zbyt zachowawczo się ślizgałem. ale z drugiej strony... no nie sztuką jeszcze jest brawura amatora. nie stałem w każdym razie. ani - nie chodziłem. jeździłem.
i cieszy mnie to. kolejna rzecz która mi się bardzo spodobała, oby nie stała się zbyt silną konkurencją dla wspinu. no i roweru, naturalnie ;]
no taaak, trochę przekłamałem. tynków dziś nie odwalałem. ale za to były łyżwy.

a teraz zdanie od którego właściwie chciałem zacząć ten post.
"Struktury związków zostały potwierdzone za pomocą spektroskopii magnetycznego rezonansu jądrowego oraz za pomocą spektroskopii w podczerwieni." prawda że ładne? czytam je sobie tak właśnie ostatnio, w pracy przygotowanej przez znajomą na jakąś tam konferencję chemików, i tak sobie myślę - szkoda że struktur związków ludzkich nie da się w podobny sposób potwierdzić. ileż to par zyskałoby wiedzę o sobie i swoich związkach, baa do tego wiedzę pewną, sprawdzalną. a tak, musi im tylko, podobnie jak nam, socjologom, wystarczyć wiedza deklaratywna płynąca wszakże z tak nie cierpianych przeze mnie deklaracji właśnież. ale cóż, deklaracje sabilizują orientację. może więc i są pożyteczne, dobre.

ale dobra, dość tych refleksji na tematy walnientynkowe, bo jeszcze się rozwinę i wyjdzie, że tak naprawdę to ja tym wszystkim parom zazdroszczę. co zresztą i byłoby prawdą. zazdroszczę ludziom w związkach. partnerskich związkach. ale że zazdrość ponoć niezdrowa jest, a niezdrową przynajmniej może się stać, to nie zamierzam o niej mówić a przez to być może ją w sobie rozwijać. tak więc fin.

aha, jeszcze chyba nie mówiłem, ambitnie postanowiłem sobie że codziennie będzie tu nowy post. jak na razie postanowienia udaje mi się dotrzymać. no i git.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz