sobota, 21 lutego 2009

rześ-ko

no nnnoorrrmalnie jakbym ferie miał. wakacje. alboco. siedzenie po nocach i spanie do 12tej. nie, przepraszam, dzisiaj nawet do 13 tej było. aż boję się pomyśleć o której dzisiaj pójdę spać.

dziś było marchewkowo. pietruszkowo. selerowo. i w efekcie po grecku. generalnie chodzi o jedzenie. poza tym był basen. spora dawka rześkiej rozkoszy dla ciała. istna rzeź dla ciała, rześkość dla umysłu, właściwie chyba raczej tak trzeba by to powiedzieć. godzina w saunie, przeplatana mroźnym powietrzem, mrożącą krew w żyłach wodą. i tutaj zarówno dosłownie jak i w przenośni o tej wodzie. a potem jeszcze dziesięć basenów kraulem, zasiekanych jednym machem. w ciągu znaczy się. także tego, noo, duma. może wciąż nie umiem dobrze/w ogóle pływać żabką, ale za to przynajmniej kraul mam już opanowany, mogę ze szczerym sumieniem chyba powiedzieć. poza tym, jeśli jeszcze nie mówiłem, lubię się "zdrowo" zmęczyć. kto nie lubi...

także rześko. a jutro, jak dobrze pójdzie, znów pobiegam z jaśkiem. rześkości zatem będzie c.d. no bo w końcu czego się nie robi... ;D kondycha musi być. poza tym, gdzieś trzeba spalić te tłuszcze. pączków wczoraj, co prawda nie jadłem, ale ile oponek się nawpier....em, to już nawet nie wiem. bo przy dziesiątym to już stanowczo straciłem rachubę. tak, tak, zatraciłem się wczoraj w oponkach, produkcji mojej mamy oczywiście. mniamm.

no i wieczór. film, wcześniej jakieś tam gadanie, mailowanie, no i granie. film dziwny ale dający do myślenia. w końcu bergman. granie - w PESa. heh, dawna miłość powraca. rafal, ile ty masz lat. chyba się cofam. mailowanie potrzebne. gadanie - wiadomo. ale co do gadania jeszcze, zainstalowałem sobie Nowe Gadu Gadu. jeszcze ogarniam. ale już prawie je mam ;] poza tym z filmu: ostatnie słowa głównej bohaterki: dały mi sporo do myślenia: nie wiem jak wam, co wam dadzą, i czy dadzą, ale napiszę: a kiedyś do nich może wrócę:

"Czasami nie odróżniasz wnętrza od tego, co na zewnątrz, i zmieniasz się całkowicie..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz