sobota, 21 lutego 2009

krótko i o niczym

zdecydowanie muszę chyba pisać krótsze posty. trudno. najwyżej coś skrócę tu czy tam. za to zwiększę tym prawdopodobieństwo, że zostaną one przeczytane. hehehhh.

tjaaa... nowa kategoria od/wy/powiedzi. klasyfikowana jako zdecydowanie trudno powiedzieć. eh. dylematy, dylematy.

dzisiaj raczej rodzinnie. mądry film z mamą obejrzany. a wieczór się jeszcze zobaczy. zapewne znów długi. może wyjdę pobiegać. no, to fin.

godzina 22:46. dopisek. no dobra. to było o jedną komedię romantyczną za dużo. chociaż w sumie ta nie była taka zła. za dużo bo zwykle nie oglądam żadnych. zastanawiam się tylko, co bardziej mnie wkurza w komediach romantycznych. to że są tak tendencyjne i nierealistyczne, a happy end'y aż cuchną cukierkowatością, tak w ogóle, czy to że właśnie w tak prymitywny sposób są w stanie wycisnąć, nawet z moich, oczu łzę. łot ewer. na jedno chyba wychodzi.
a biegać pójdę chyba sam. ekstremalne sytuacje, jak się okazuje, i tak cię dopadną, choćby bez wychodzenia z domu. ja zatem wolę zostać zaskoczony w biegu, niż zastany w domu. nie jaśku, nie gniewam się. a nawet chyba rozumiem. spokojnej nocy wszystkim...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz