środa, 11 lutego 2009

dzię dobry. 15 deko polędwicy sopockiej proszę.

dziś krótko i konkretnie, treściwie. przerost formy nad treścią bowiem już był. czas więc na treść. a tej będzie niewiele, bo dzień krótki i działo się niewiele.

bieganie. szamanie. kąpanie i spanie.
potem wstawanie. znów szamanie.
kupowanie. i jeszcze raz szamanie.
na koniec długie długaśne rozmawianie.
a każda z tych czynności bardzo przyjemna.
no może za wyjątkiem zakupów. ale nie było nawet tak źle, 3 sklepy, w tym dwa dyskonty, a zajęło mi wszystko poniżej godziny. wnoszę po tym, że 100th Window massive attacku nie zdążył mi nawet w mp3 zabrzmieć do końca. album ma 1h 8 min. i może nawet ostatecznie przekonam się do tej kapeli. masywny atak dobry na szoping. ależ profanacja. no trudno. no i pani na mięsnym życzyła mi miłego dnia. niezwykle.

2 komentarze:

  1. pamietaj by nie jadac z 2nd hand-u. massive attack da sie pewnie zniesc choc.. nic na sile :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no to panie w mięsnym mają serce mimo raczej niezywkłej pracy.

    OdpowiedzUsuń