piątek, 20 lutego 2009

cztery lata

cztery lata. to już cztery lata. ta myśl, przewodnia, kołatała mi w głowie już w sumie od kilku dni. dziś jednak, co najdziwniejsze, a może najsmutniejsze właśnie, nie zabiła niczym donośny dzwon, pełną smutku barwą, gdy spojrzałem w kalendarz, gdy przyjechałem tu, do domu, by cieszyć się Tymi, których nadal mam, a wspominać Tę, której, tu, już z nami nie ma.

więcej chyba nie napiszę. bo i słów na to nie ma. i chyba nie chcę też.
albo uczynię to, lecz krótko i enigmatycznie.
gdy myślę o Niej i Jej Życiu. pojawia się we mnie.

pamięć. tęsknota. smutek. łza.
wzruszenie. wdzięczność. mądrość. żal.
i determinacja. by żyć. by wierzyć. by trwać.

..........................................................

poza tym oczywiście tłusto. i nawet wesoło. bo i czemu by nie. gdy człowiek zda sobie już sprawę z tego, co naprawdę się liczy - z tego wszystkiego, co się nie liczy, lub w życiu ważne jest mniej, może się po prostu śmiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz