postaram się streszczać. bo Ktoś nade mną stoi i ten Ktoś czeka. poza tym, nie jestem u siebie tylko u Kogoś. i nie to żeby Kszyszu się niecierpliwił, heheh, ale mamy jeszcze ambitny plan na dziś - zaaranżować sobie nocny maraton filmowy. może nie przegadamy znów do piątej, tylko się wreszcie uda obejrzeć filmy, hueh. więc.
pobudka, telefon od Wojtasa. wieści z Więcborka, wymiana koncepcji na wyprawę na nadchodzące lato. jedno jest już pewne, kierunek: Morze Czarne. zgodni też jesteśmy co do Mołdawii i Krymu. co więcej, wszystko wskazuje już na to, że będzie to sierpień. a więc jest też i termin. zaczyna się dziać. i dobrze, bardzo dobrze. grunt to mieć cele.
eiger. kszyszu - nadal to utrzymuję - ma waruny. wspin z Pawłem i jego znajomymi. poznajemy też dwie dziewoje, które działają w wolontariacie i przyjechały do Polski, jedna z Turcji, druga z Rumunii. i nie żebym nie pamiętał imion, ale nie chcę przekręcać pisowni. będą więc po prostu "dziewoje". sympatyczne dziewoje, dodam tylko. no i bardzo komunikatywne, też. ;)
jest po północy, ale post liczy się na dziś, znaczy wczoraj. bo ja z tych, co to dla których dzień się kończy a nowy zaczyna w momencie pójścia spać - choćby świtało nawet. heh ;]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
waruny, to brzmi tak dumnie :]
OdpowiedzUsuńvišne v čokoláde, lody, trunki piwne i inne słodycze, którymi przeplatać będziemy filmy.. jednym słowem: żyćnieumierać.
dziękówa za eiger. za wyżły też, ale tero ino za eiger.